Babcia ma coraz więcej racji,
bo ma wiedzę z wykładów

Z Czesławem Gandą, prezesem Uniwersytetu III Wieku w Gorzowie, rozmawia Renata Ochwat

czeslaw

- Mija kolejny rok akademicki Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Jaki to był rok?
- Dobry.
- Co to znaczy – dobry?
- W ubiegłym roku otrzymaliśmy grant z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i dzięki niemu mogliśmy wiele rzeczy zrealizować. Po prostu nie martwiliśmy się, czy wystarczy nam na zapłacenie wynagrodzeń wykładowcom. Tak się bowiem składa, że nieliczni nasi wykładowcy to wolontariusze. A jeśli chcemy mieć wysoki poziom wykładów, musimy zatrudniać najlepszych. A co za tym, potrzebujemy na honoraria. Co więcej, dzięki tym pieniądzom mogliśmy odnowić niektóre pomieszczenia na górze. Fakt, czeka nas jeszcze remont pomieszczeń na dole, czyli nasza Galeria i te pomieszczenia obok. Kolejną rzeczą, która nam się udała z tych pieniędzy, to dopłaty do wyjazdów do opery, filharmonii czy innych podobnych miejsc. Te wyjazdy, bardzo popularne wśród naszych studentów, mogą jednak dla nich stanowić obciążenie, a tak mogliśmy im ułatwić obcowanie z kulturą. Sądzę, że dzięki tym grantom, bo w tym roku dostaliśmy także dofinansowanie z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, udało się dużo. Dlatego mogę powiedzieć, że i poprzedni rok, jaki ten należą do dobrych. Mamy niewielką nadwyżkę, która powoduje, że nie musimy się martwić o tak prozaiczne rzeczy, jak czynsz, czy inne opłaty. Bo my miesięcznie płacimy regularny czynsz, co prawda nie tak wysoki, jak inni komercyjni użytkownicy, ale 2 tys. zł co miesiąc jednak musimy mieć. A czesne, jakie płacą studenci, jednak na to nie wystarcza.
- No właśnie, studenci. W jakim wieku są studenci UTW?
- To są renciści i emeryci, bo takie jest założenie UTW. Renta bywa przyznawana w różnym wieku, ale emeryci to już ludzie w określonym wieku. Jednak precyzując, mamy w UTW ludzi gdzieś tak od 50. roku życia do nawet ponad 90.
- Ilu jest studentów w UTW?
- W samym Gorzowie jest nas ponad 600 osób. Ale mamy dwie filie. Ta w Strzelcach Krajeńskich ma około 80 osób, a w Kostrzynie nad Odrą około 120 osób, co w sumie daje około 800 osób. Muszę nadmienić, że były jeszcze dwie inne filie, ale uzyskały osobowość prawną, czyli filia w Skwierzynie i filia w Sulęcinie. My dążyliśmy do tego, żeby tak się stało, bo zawsze wtedy łatwiej występować o dotację na działalność. Władze samorządowe inaczej patrzą na wnioski o granty, kiedy dotyczą one ich terenów. Ale trzeba zaznaczyć, że współpraca z nimi nadal jest. Podobnie jak z tymi UTW, które powstały w takich miejscowościach jak: Witnica, Bogdaniec. No i właśnie na zakończenie roku akademickiego te wszystkie uczelnie się zjeżdżają.
- Jaka jest misja UTW?
- Misja UTW jest taka: „Sposób spędzania jesieni życia, jego jakość zależy wyłącznie od nas samych, od naszej aktywności, pozytywnego nastawienia, woli bycia potrzebnym. Nie wybierajmy zatem starości, wybierajmy festiwal radości, wiosnę jesienią, spełniajmy marzenia, bo one nigdy nie idą na emeryturę”. Inaczej mówiąc, jest to kształcenie ustawiczne. Przejście na emeryturę czy rentę nie jest automatycznie odłożeniem wszystkiego, całej aktywności na półkę. Taka osoba przyjmuje na siebie inne obowiązki. Odpada chodzenie systematyczne do pracy, ale za to dochodzą inne. To jest czas, który można wykorzystać dla siebie. I u nas tak jest, że określone zajęcia, wykłady, aktywność jest o określonych godzinach w wyznaczone dni. Aktywność jest motorem wszelkiego działania. Mamy bowiem zajęcia pozwalające utrzymywać kondycję fizyczną, a w drugiej są te, które działają dobrze na nasz mózg. Mamy cykl wykładów z psychologii i medycyny, i one cieszą się dużą popularnością. Inna sprawa, że mamy znakomitych wykładowców, bo z Zamiejscowego Wydziału Kultury Fizycznej, ale i z Akademii Medycznej w Poznaniu, bywają fachowcy z Zielonej Góry czy Szczecina, ale i mieliśmy gościa z Warszawy ze Szpitala Klinicznego im. Banacha. Poza tym dużo mówimy o żywieniu, o dietach. Jeśli chodzi o drugą grupę wykładów to lektoraty języków: angielskiego, niemieckiego, francuskiego. Mamy nawet grupę esperanto, co jest pewnego rodzaju ciekawostką. Grupa przyjaciół przychodzi i sobie ten język ćwiczy. Ale mamy zajęcia z historii muzyki, historii sztuki, jest brydż sportowy. Prowadzimy rozmowy o książkach, mało tego, ta grupa wyjeżdża do miejsc związanych w wybitnymi postaciami życia literackiego w Polsce. Mało tego, mamy sekcję plastyczną, w której jest ponad 35 osób. No bo dopiero teraz w wieku seniorskim mają czas na realizowanie swoich pasji z dzieciństwa.
- Można więc powiedzieć, że UTW wyciąga z domu i socjalizuje seniorów.
- Uważam, że tak jest. Dodam tylko, że dbamy też o kondycję fizyczną. Bo mamy zajęcia z gimnastyki na świeżym powietrzu. I ta grupa pod okiem instruktora ćwiczy – jak pada, to na scenie amfiteatru. Jak jest mróz poniżej – 20 stopni, to – wchodzi do wewnątrz jakiegoś pomieszczenia. A na rehabilitację chodzi ponad 300 osób.
- Jakie znaczenie mają te zajęcia dla gorzowskich seniorów?
- Bardzo pozytywne. Może mamy zbyt małą bazę, bo co to jest 600 osób w skali miasta, gdzie seniorów jest 30 tys., ale jednak jest. Zresztą już mamy takie sytuacje, że na niektóre zajęcia brakuje już miejsca. Okazuje się, że to, co zafunkcjonowało w Tuluzie ponad 40 lat temu, a w Polsce dokładnie 41 lat, zwyczajnie się sprawdza. Ludzie zrozumieli, w tym i w Gorzowie, że emerytura to nie jest kres ich możliwości intelektualnych czy innych. Oni sami to widzą sami doceniają. Nasi studenci sami przyznają, że czują się lepiej, bo rówieśnicy, przyjaciele zauważają, że komuś poprawiła się sylwetka. Mało tego. Wzrasta ich autorytet w rodzinie.
- Ale jak?
- W takich sytuacjach, że toczy się jakaś rozmowa w rodzinie, a tu babcia albo dziadek wie lepiej czy dokładniej coś na dany temat. Potem wnuk sprawdza w Internecie i okazuje się, że babcia miała racje. A babcia tę wiedzę nabyła właśnie w UTW.
- Ale chyba generalnie stało się tak, że ludzie na emeryturach przestają się wstydzić swego wieku, a po drugie miasto stwarza im przyjazne warunki, choćby przez wprowadzaną Kartę Seniora?
- Ale dokładnie tak jest. Niedawno zresztą o tych kwestiach rozmawiałem z prezydentem miasta. No i chyba pojawia się nadzieja na powiększenie bazy naszego uniwersytetu, bo zwyczajnie jest taka konieczność. Mam na myśli naszą siedzibę przy ul. Jagiełły 15. Coraz więcej ludzi w tym wieku senioralnym chce się do nas przyłączyć. Przecież UTW to ewidentne korzyści. Po pierwsze dbanie o kondycję sprawia, że ludzie jednak rzadziej idą do lekarzy. To się przekłada z kolei na to, że potrzebują mniej leków, co tylko dodatkowo polepsza ich kondycję zdrowotną. Po drugie nasi studenci są zainteresowani różnymi tematami, rozwijają swoją wiedzę. Po trzecie tworzą się nowe sieci znajomości.
- Jednym słowem, przechodzę na emeryturę i natychmiast zapisuję się do UTW….
- Ależ oczywiście. Bo to jest najlepsza alternatywa na życie i to takie fajne życie. Jak mówiłem, w gronie nowych znajomych, nierzadko przyjaciół, na spotkaniach z ciekawymi ludźmi, na wyjazdach w ciekawe miejsca. Tu u nas ciągle się uczymy i to w różny sposób, bo i na wykładach, ale i nie tylko. Musimy dbać o mózg, bo on jest motorem wszystkiego. I coraz więcej gorzowian zaczyna to dostrzegać. Dlatego trafiają do nas. I co więcej, trafiają, bo koleżanka namówiła, bo ktoś zobaczył grupę ćwiczącą w plenerze. Dobrze jest być w UTW.